piątek, 19 kwietnia 2013

X

Nie, błagam. Harry się wywalił, ale on nie skończył. Od kiedy to kopie się leżącego? Nie widzi, że się nie podniesie? Że jest pijany?
- KOMIEC! - krzyknęłam. On nie reagował. - SŁYSZYSZ CO MÓWIĘ?! - ludzie się patrzyli, szczególnie, że mówiłam po polsku. Próbowałam go odepchnąć. Nic nie dało. Próbowałam dalej, krzycząc. - ZOSTAW GO DO CHOLERY! ZOSTAW! - nagle upadłam. Dlaczego? Uświadomiłam sobie, że on mnie uderzył. Uderzył mnie. UDERZYŁ MNIE. Dostałam szału. Rzuciłam się na niego, jeszcze nigdy nie byłam tak agresywna. Zostawił już Harrego, próbował się pozbyć mnie. - ZA KOGO TY SIĘ UWAŻASZ?! CO?! ZA KOGO?! - Liam mnie odciągał. Zaczęłam się wyrywać. Jednak zaczęli mu pomagać inni, a ja nie miałam szans. Uspokoiłam się i stanęłam. Liam nadal mnie trzymał.
- Spokojnie. Harremu nic nie jest. - powiedział Li.
- Wiem. - odpowiedziałam mu. - Wyjdź z mojego domu. - skierowałam się do Kuby.  Był cały poobijany, zauważyłam krew. Ja to zrobiłam? Nieźle. - Wyjdź. - powtórzyłam. On rozejrzał się dookoła jakby dopiero co się obudził. Patrzył na mnie, potem na Harrego, jakby nie wiedział co się dzieje. Zaczynało mnie to denerwować.
- Prosiła, żebyś wyszedł. - powtórzył Jay.
On odwrócił się i wyszedł. Bez słowa.
- Kochani, chyba czas się zbierać! - krzyknęła Bey do wszystkich. Kochana mamusia.
- Też tak sądzę - dodała Cara.
- Tak, tak, zaraz mój serial... - dodał Olly.
I wszyscy zaczęli zbierać kurtki i wszystko co mieli. Po 10 minutach wyszli.
-Wszystko ok?-  spytała El - Mamy jechać do domu?
Spojrzałam na zegarek. Prawie druga rano.
- No co Ty! Jak w ogóle mogłaś pomyśleć, żeby jechać o tej godzinie? Idźcie spać, już macie pościelone. - powiedziałam i spróbowałam się uśmiechnąć.
- Na pewno wszystko ok?
- Tak. - odpowiedziałam. - Pozwolisz, że pójdę już spać.
- Jasne, tyle dzisiaj wrażeń.. Dobranoc. - powiedziała El.
- Dobranoc.
Poszłam do siebie, umyłam się i położyłam. Dlaczego to się stało? W ogóle co się stało? Wspomnienia przemykały mi w głowie jak urwane fragmenty filmu.Smutny Harry, pocałunek, Kuba, furia. Było dobrze. Na prawdę myślałam, że coś z tego będzie. Dlaczego? Zaczęłam cicho szlochać w poduszkę. Tak długo nikogo nie kochałam, nie dopuszczałam do siebie. Kiedy w końcu to zrobiłam wyszło okropnie.

                                                                      ***
Obudziłam się. Nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam. Poszłam do łazienki. Spuchły mi oczy. Umyłam twarz i nałożyłam trochę makijażu. Ubrałam się. Zeszłam na dół. W kuchni był tylko Harry. Siedział i rozmyślał nad czymś. Nawet mnie nie zauważył.
-Chcesz coś do jedzenia? - spytałam.
Podskoczył z przerażenia.
- Jasne.. a co masz?
Zajrzałam do lodówki. Cholera. Nic nie ma. Wszystko poszło wczoraj.
- Nic. Pójdę po zakupy.
- Posłuchaj.. przepraszam.. za wczoraj. Ja nigdy bym..
- Wiem.
- Jeśli on się tak zachował, to znaczy, że taki jest. To była przestroga dla ciebie. Kiedyś mógłby ci zrobić ci coś gorszego. On jest agresywny.
- Nie wiem Harry. Nie chcę o tym rozmawiać. Idę do sklepu.
Wyszłam zakładając tylko trampki. Poszłam do tego samego sklepu. Tam gdzie go poznałam. Czy teraz wszystko będzie mi go przypominać? To jakaś paranoja. Znam go zaledwie kilka dni. Chcę żeby zniknął z mojego życia, a z drugiej strony chcę żeby przyszedł i mnie przytulił. Cokolwiek. To jest głupi. Czy ja się zakochałam. Boże, błagam...ja nie wiem czy tego chcę. W pewnym momencie ktoś złapał mnie od tyłu. Myślałam, że to Harry zdecydował pójść ze mną. Odwróciłam się z wściekłością na twarzy. Gdy zobaczyłam kto to, wkurzyłam się jeszcze bardziej.


__________________________________________________________
KOMENTOWAĆ LUB PISAĆ NA TT!
przepraszam, że nie było mnie prawie miesiąc, ale tyle reperowali mi laptopa... teraz rozdziały będą częściej. : )

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

IX

Na początku bardzo chcę Was przeprosić, że tak długo nie pisałam, jednak miałam tyle sprzątania, że mogłam jedynie czasem wejść na fejsa w telefonie.


- Nie poddam się tak łatwo.
Stanęłam jak wryta. Wyłączyłam suszarkę.
- Dlaczego? Nie rób scen z filmów.
- To na prawdę nie jest tak jak myślisz. - powiedziała Wiktoria, którą dopiero teraz zauważyłam na schodach. - Nie byłaś pewna co do niego czujesz... a raczej byłaś pewna, ale nie potrafiłaś się do tego przyznać.Ja cię za dobrze znam kochanie.. ostatnio coraz częściej zastępujesz serce mózgiem.
- Nie powinnaś tego robić. Twoje serce wie lepiej. - wtrącił Kuba.
- Dlatego.... zaplanowaliśmy to.. żebyś poczuła, że ci zależy..
Ha! Śmieszne! Zaczęłam kręcić głową i się śmiać. Włączyłam suszarkę i z powrotem zaczęłam suszyć włosy.
- Teraz radź sobie sam. - usłyszałam Wiktorię.
Kuba westchnął, a Wiktoria zeszła na dół. Czemu ja się ciągle uśmiecham? Jak oni w ogóle mogli coś takiego zrobić? Suszarka przestała działać. Podniosłam wzrok. Kuba odłączył mi suszarkę. Spojrzałam się na niego pytająco. Podszedł do mnie. Blisko. Bardzo blisko.
- Zakłóca pan moją przestrzeń osobistą.
- Jeszcze nie. - odpowiedział. - Dopiero zaraz zakłócę.
- No nie sądzę, że dasz radę.
Spojrzał się na mnie pytająco. A ja... ja jak małe dziecko zaczęłam uciekać z piskiem na dół. Jak dobrze, że mogę biegać dookoła domu. Minęłam Wiktorię z piskiem, a ona się śmiała. Pewnie sobie myślała "Wreszcie wróciła moja Monika". Kurcze, szybki jest... ale nie, ja się nie poddam. Czuję się jak dziecko.. No i zakręt.. nie.. nie.. 
*JEB*
Super. Znowu. Za często się wywalam. Zaczęłam się śmiać. Jak zwykle, jak zwykle, cały czas się wywalam.
- Poważnie? - Kuba stanął nade mną i zaczął się śmiać. 
Już już chciałam się podnieść i uciekać jednak on się na mnie rzucił.
- Jednak dałem radę. - powiedział nadal się śmiejąc.
- To było okrutne i bezduszne! - krzyknęłam.
- To, że się na ciebie rzuciłem?
- Nie, to co wymyśliliście z Wiktorią.
- Niestety, zmusiłaś nas do ostatecznych środków.
Zrobiłam zadąsaną minę.
- Nie rób tak. - powiedział i cmoknął mnie w usta.
Uśmiechnęłam się. Cóż, Wika ma faktycznie rację. Zależy mi.
- Śniadanie! - krzyknęła Wiktoria.
Musieliśmy wstać i zjeść.
***
Rozległ się dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek. 18.00 . SZLAG! Chłopaki przyszli. Źle, źle, źle, źle, źleeeee. Cholera. Spojrzałam na Wiktorię, jej reakcja była taka sama jak moja. Widziałam to po jej minie.
- HAALOOO! JESTEŚMY!!! - krzyknął Lou.
- Super. - szepnęłam.
Kuba spojrzał się na mnie pytająco.
- Zobaczysz. - powiedziałam do niego.
- No może by ktoś tu przyszedł?! - krzyknęła Dan. DAN?!
- No właśnie! - usłyszałam Perrie.
CO?! Założę się, że i El tam jest. Szybko pobiegłam do holu. No a jak? Rzuciłam się na nie,
- Dlaczego nie mówiłyście, że przyjedziecie?! - krzyknęłam szczęśliwa.
- Aaa.. niespodzianka taka.. bo ostatnia nie skończyła się zbyt dobrze.
Wszyscy poszliśmy do jadalni. Jakie zdziwienie było Kuby, gdy zobaczył ich wszystkich.
-ZRÓBMY IMPREZĘ! - krzyknęła Wiki. Ta jak zwykle o tym samym. No, ale... miałam na to ochotę, nie powiem, że nie...
- Ooooo tak! - krzyknęła Pezz. - Mogę zadzwonić po dziewczyny!
- Ja po Jusa! - krzyknął Niall.
- Ja po Ritę i Carę. - powiedział Harry.
- Ja po JLS. - powiedział Liam.
- Ja po Olliego. - powiedział Lou.
- To ja po tancerzy i Eda! - krzyknęła Dan.
- Ja po naszych znajomych z Manchesteru. - powiedziała El.
- Ja po znajomych z UCL. - powiedziałam. - I już mega impreza. 
- DZWONIMY PO LUDZI! - krzyknęła Wiki i każdy złapał za telefon.
- Justin pyta czy może wbić Alfredo! - krzyknął Niall.
- Jasne! - odkrzyknęłam.
- Hey Madison, jesteś w Londynie? Ooo to super, bo akurat... - usłyszałam El.
Jejku wszyscy dzwonią wszędzie.
- Ej Rita może wziąć Jaya, Riri, Bey, J Cole'a i Draka, bo są akurat w studiu. - powiedział Harry.
- Bierz wszystkich! Chcę poznać Beyonceeee! - krzyknęła Wiktoria.
Harry, Wiki i Niall poszli po zakupy. Reszta zaczęła ogarniać w domu, przygotowywać siedzenia i stoły, przynosić płyty itp.
- Monika... - usłyszałam Kubę. - Nie wiem.. czy ja dam radę... czy to nie za dużo... osób.
- Ej.. spokojnie. Dobrze będzie jeśli poznasz ludzi. Będą znajomi z UCL, będziesz miał z kim rozmawiać. Reszta też jest normalna. To nie jest tak, że wywyższają się. Są na prawdę w porządku.
- Jesteś pewna?
- Tak. Na 100 % . - odpowiedziałam spokojnie.
- Dobra. Dam radę.
- LUDZIE JADĄ! - usłyszałam Wiktorię. Wrócili już ze sklepu. Akurat.
***
Impreza się rozkręciła. Jejkuuu właśnie rozmawiam z Beyonce. Największa inspiracja mojego życia, a ja spokojnie z nią konwersuję. Zawsze spoko.
- Przyszedł Busta Rhymes i Kayne West! - krzyknęła Dan.
Kuba otworzył szerzej oczy. On ich uwielbia. Masa ludzi u mnie w domu. Masa sławnych i normalnych i wszyscy dobrze się bawią. Podeszłam do Rity i Cary. Zaczęłyśmy rozmawiać sama nie wiem o czym. Strasznie je lubię. Nagle podszedł do nas Harry.. O nie... jest upity. To źle..
- Witam drogie panie.. - powiedział śmiesznym głosem.
Zdusiłam chichot. Rozmowa się rozkręciła. Rita i Cara odeszły się czegoś napić, a Harry został ze mną. Rozmawialiśmy i nagle on zaczął mi coś mówić na ucho. Zaczęłam się śmiać, jego głos... hahahha. Nagle pochylił się nade mną.
- Dlaczego mi to zrobiłaś? - powiedział smutnym głosem.
- Ale co? - spytałam. Nie mam pojęcia o co chodzi.
- On. - i już wiem, że chodzi o Kubę.
- Posłuchaj, nigdy nie dałeś mi nic do zrozumienia... - i przerwał mi. pocałował mnie. ooo nie nie nie nie! odepchnęłam go i za kilka chwil ktoś pociągnął go i uderzył w twarz. 
NIE!

piątek, 22 marca 2013

VIII

Obudziłam się przez jakiś ruch na łóżku. Nie jestem do tego przyzwyczajona, zazwyczaj 
- Obudziłem cię? - spytał Kuba. - Przepraszam.
- Nie, nic się nie stało. - odpowiedziałam uspokajająco i się uśmiechnęłam.
- Uwielbiam jak się uśmiechasz. - powiedział dotykając mojego policzka. Ja tylko się uśmiechnęłam się tylko jeszcze szerzej.. Bo co miałam powiedzieć? - Kurde, to nie w moim stylu... - co to znaczy? nie jest taki czuły? - Znamy się cztery dni, a ja już z tobą śpię. - zaczął się śmiać.
- Uwierz mi, że w moim też nie.
- Nie chce nic mówić, ale ty to zaproponowałaś. - powiedział jeszcze bardziej się śmiejąc.
- Hm. - nie wiem co powiedzieć.
Nagle drzwi otworzyły się z hukiem
- Wiem co robicie! I nawet się nie ważcie! - weszła Wiktoria. Przecież nie mogła wejść normalnie.
- Nie odważyłabym się przecież zdradzić ciebie! -krzyknęłam oburzona.
- No wiem, ale nie ufam ci! - wskazała palcem na Kubę.
On podniósł ręce w geście obrony.
- Nie odważyłbym się. - powiedział powstrzymując śmiech.
- Wiem. Inaczej byś zginął w nikomu nieznanych okolicznościach. - udaje groźną minę, ale wiem, że w środku się śmieje.
- Dobra. Idę wziąć prysznic. Róbcie śniadanie.
- Dlaczego my? - spytała Wiktoria.
- Ja gotowałam wczoraj wszystko. Wasza kolej. - powiedziałam i poszłam pod prysznic. Wyszłam po 20 minutach. Coś śmierdzi spalenizną. Chyba po prostu zjem płatki. Zeszłam na dół.
- Co to... CO TO?! - powiedziałam patrząc jak Kuba obejmuje Wiktorię od tyłu, a ona smaży coś. Nawet nie wiem co to, takie to czarne. Kuba szybko od niej odskoczył jak poparzony.
- Właśnie próbowałem nauczyć Wiktorię smażyć naleśniki.. wiesz.. tak przerzucać.
- No widzę właśnie... To wy dokończcie, a ja wysuszę włosy.
Wiktoria patrzyła się na mnie z przerażeniem.. Wie, że tylko gram. Wie, że jestem wściekła. Wie to bardzo dobrze.  Dlatego się nie odzywa. Inaczej by pożałowała. Wyszłam z kuchni i poszłam z powrotem na górę. Usłyszałam za sobą kroki. Nawet nie..
- Czekaj. - złapał mnie za rękę.
Wyrwałam mu ją.
- Nawet nie dotykaj. - syknęłam.
- Posłuchaj..
- Nie to ty posłuchaj. Gdybyś mi chociaż powiedział jakie masz zamiary... ale ja nic nie wiem! Wiktorii coś mówisz, później... później dzieje się to! - pokazałam ręką na dół. - Zresztą po co ja się przejmuję, skoro nawet cię nie znam! - podniosłam ręce w geście poddania i zaczęłam iść na górę.
- Poczekaj. Proszę. 
- Chcę wysuszyć włosy.
- Nie chcesz. - trafne. - Wiem jak to wygląda... ale to naprawdę nie tak.
- Hmm... czyli podczas gdy ja brałam prysznic, ty wcale nie obściskiwałeś mojej przyjaciółki?
- No tak, ale..
- Nie chcę tego słuchać. Na prawdę. W ciągu czterech dni zrobiłeś coś takiego.. Dajesz takie jakieś dziwnie sprzeczne sygnały. Wczoraj się zachowywałeś.... a dzisiaj.. Najlepiej po prostu wyjdź. - powiedziałam. Nie rozpłaczę się.. dam radę.
- Tego właśnie chcesz? Taka jesteś? Nie porozmawiasz nawet?
- Widocznie taka jestem. Przykro mi, że nie jestem tak idealna jak ty!
- Czyli mam wyjść?
- O to cię proszę.
- Dobra! - krzyknął i wyszedł. Trzasnął drzwiami. Za chwilę trzasnęły jeszcze raz. Biegnij do niego Wiktoria! Leć! Ktoś zaczął wchodzić po schodach.. Co jest? Zaczęłam suszyć włosy. Nie chce mi się z nią kłócić. Odłączyła mi suszarkę. Podniosłam głowę wkurzona.
- Nie poddam się tak łatwo. - to był Kuba.

__________________________________________________________
KOMENTOWAĆ! ♥
a więc piosenkę tą pisałam inspirując się piosenką Beyonce - Resentment. : )

niedziela, 17 marca 2013

VII


- NIESPODZANKAAA!!! – rozponałam głos Wiktorii. – Czemu tak leżysz?
- Jejku, wystraszyłaś mnie..
-No dzięki. – powiedziała zakładając ręce na biodra.
- No przepraszam.. – powiedział i mocno ją przytuliłam. – Co ty tu robisz? Normalnie rodzice by cię nie puścili.
- No właśnie… pokłóciłam się z nimi, dokładnie z mamą, tata wie gdzie jestem. Nie mam zamiaru się z nią męczyć. Myślałam, że pogodzili się na dobre, ale niee… ona musiała coś wymyślić..
- Spokojnie, wszystko będzie dobrze. – powiedziałam próbując ją pocieszyć.
- Przestań, nie wal mi tu takimi tekstami.. „ wszystko będzie dobrze” , „ będzie lepiej „ . Nie będzie. Niech oni się rozwiodą, będę miała spokój, zamieszkam z tatą gdzieś i będzie dobrze.
- Nie mów tak.. Jak tam Niall? – spytałam pragnąc zmienić temat.
- Ohhh Niall… jest coraz lepiej, ale boli mnie to, że nie możemy się na razie spotkać twarzą w twarz.
- Przyjeżdżają pojutrze.
- Wiem.. ale nie myśl, że dlatego tu jestem.
- Jesteś tu dlatego.
- No.. może troszkę. Ale głównie dla Ciebie. Stęskniłam się.
Hahahahah cała ona..
- Ja też. Strasznieeee. – powiedziałam przytulając ją.
- Daj mi coś jeść, głodna jestem.
- A to nowość. – powiedziałam śmiejąc się.
- Przestań! Co tam u Ciebie?
-A nic.. wszystko jak zawsze..
- Poznałaś kogoś! – jejku, ona mnie zna aż za dobrze.
- No…
I jak na zawołanie rozległ się dzwonek do drzwi. Wiktoria spojrzała na mnie pytająco. Nagle jej oczy się zaświeciły.
- Otworzę! – krzyknęła i zaczęła biec w stronę drzwi.
Kocham ją.
Poszłam w jej stronę, ale wolniejszym krokiem. Usłyszałam jak rozmawiają.
- A ty kim jesteś? – Wiktoria.
- Jaa? Znajomym. – odpowiedział Kuba. Słyszę, że jest zdezorientowany.
- Mam nadzieję, że nie podrywasz mojej dziewczyny. – powiedziała Wiktoria poważnym tonem.
Próbowałam się nie roześmiać.
- T-twojej dziewczyny? Monika to twoja dziewczyna?
- Taaaak. Nie wiedziałeś, że jest lesbijką?
- Yyy nie.. to jak jest zajęta to wpadnę kiedy indziej.
Dobra, koniec przedstawienia.
- O cześć Kuba. Widzę, że poznałeś już Wiktorię. – powiedziałam, śmiejąc się.
- Tak, może was zostawię same. – powiedział. Kurde, wziął to na serio.
- Może nie… lubię różne przygody.. – powiedziała Wiktoria. Zgromiłam ją wzrokiem. – A ty jesteś całkiem niezły. – zlustrowała go od góry do dołu. On się zaczerwienił.
- Wiki, już wystarczy. – powiedziałam.
On patrzył się na nas z wielkimi oczami. Ona złapała mnie za tyłek. Hahahahha, co za idiotka.
- To jest moje. – powiedziała patrząc na niego groźnym wzrokiem.
Nie wytrzymałam. Wybuchłam śmiechem. Ona zaraz po mnie.
- Wybacz… już nie mogłam… hahhaha. – powiedziała Wiki.
Kuba stał osłupiały.
- Wybacz Kuba, proszę Wiktorii. Lubi wrabiać ludzi. – powiedziałam powstrzymując śmiech.
On nadal nic nie mówił.
- No powiedz coś. – powiedziała Wiktoria. – Mam nadzieję, że nie jesteś zły.
On nadal stał z poważną miną. Super.
- Kuba. Proszę, powiedz coś.
Nic nie dało. Nie wiem co się dzieje. Nagle Wiktoria dała mu kuksańca w bok. Zgiął się.
- A to za co?! – krzyknął.
- Sprawdzałam czy żyjesz. – W.
- No nie wiem czy to był dobry wybór. – K.
- Dlaczego? – W.
- Bo teraz mam ochotę uderzyć ciebie. – K.
Otworzyłam szeroko oczy. Wiktoria też.
- Spokojnieeee… nie aż tak! Nie mówiłem poważnie.
Wypuściłam powietrze z płuc. Nawet nie zauważyłam, że wstrzymuję powietrze.
- Ale może masz łaskotki.
Wiktoria odruchowo zakryła szyję.
- O taaak. – powiedziałam.
Kuba uśmiechnął się w ten swój chytry sposób.
- Lepiej uciekaj.
Wiktoria zaczęła uciekać, a Kuba rzucił się w pościg. Zamknęłam drzwi. Jakby to było coś normalnego. Wika go polubi. Ciekawe.. i zaczęłam się zastanawiać czy ja go kocham… Nie.. za wcześnie. Jednak coś czuję, że tak. Nie jestem z tego zadowolona. On może nic do mnie nie czuć. Usłyszałam pisk. Złapał ją. Biedna ona. Poszłam przygotować ulubioną sałatkę Wiktorii. Sałata, serek wiejski, parówka…
- Ooooo moja sałatka. – powiedziała Wiktoria podchodząc do mnie. Była cała czerwona na twarzy.
- O, akurat zgłodniałem. – powiedział Kuba, także czerwony.
Ja się tylko uśmiechnęłam.
- Nawet nie wiesz jak ona dobrze gotuje. – powiedziała Wiki.
- No nie miałem okazji sprawdzić.
- Robi najlepsze omlety na świecie.
- Bez przesady. – powiedziałam.
- Co bez przesady?! Pamiętasz jak mój tata chciał wszystko zjeść?
- No twój tata, to zjadłby wszystko. – powiedziałam, śmiejąc się.
- Haha, to prawda. – powiedziała też się śmiejąc.
- I gotowe. – powiedziałam podając miskę z sałatką Wiktorii.
- Dzięki. – powiedziała i wzięła sobie widelec.
- A ty co chcesz? – spytałam Kuby.
- Ona to wszystko zje sama? – spytał ze zdziwieniem.
- Jakiś problem? – powiedziała Wiktoria z pełną buzią.
- Tak, owszem. A ty czego chcesz?
- Hmm… omlety.
- ile?
-3.
-Ok.
- Dziękuję. – dał mi buziaka w policzek.
Nie pokazałam zdziwienia. Ale byłam bardzooo zdziwiona.
Po 10 minutach omlety były gotowe.
- Smacznego. – powiedziałam dając Kubie talerz z omletami.
-  A przyniesiesz mi sok? – spytał Kuba.
- A mi wodę? – wtrąciła Wiktoria.
Poszłam do kuchni. Założyłam fartuch, wzięłam tacę, postawiłam na niej szklankę z wodą i szklankę z sokiem. Weszłam tak do jadalni.
- Czy życzą sobie państwo coś jeszcze?
- A co pani poleca? – spytała Wiki.
- Mamy zestaw dla par, SPAGHETTI! – odpowiedziałam.
- Hmm… lubię spaghetti, a ty Kuba? – spytała Wiki.
- Bardzo!
- Przykro mi, ale wyszedł już makaron. – powiedziałam smutnym głosem.
- Ja mogę skoczyć do sklepu.
- Chce ci się? – spytałam z niedowierzaniem.
- Jasne. – wstał. – Zaraz wrócę.
- Ok.
I wyszedł. Nie spodziewałabym się. Może Wiki mu się spodobała?
- Nie, nie spodobałam mu się. – powiedziała odgadując moje myśli. – On jest w tobie zakochany po uszy. To po nim widać.
- Niee.. za krótko się znamy.
- Dobrze wiesz, że tak jest, przestań zaprzeczać.
- Jejkkuuu… nie wiem Wiki, nie wieem…
- Ale ja wiem..
- TY COŚ WIESZ! Co ci powiedział?
- Mii…? Nic..
- Mów!
- No powiedział… że stał tak, bo próbował nie dopuścić do siebie myśli, że mogłabyś być z kimś inny.
- Łżesz. Podle łżesz.
- Wcale nie. – podniosła ręce w geście obronnym.
- Czy ty nie widzisz jak on na ciebie patrzy?
- Nie.
- No to jak przyjdzie ,to zauważ.
Nagle moje myśli zaczynają biec tak bardzo szybko. Przypominam sobie każdy jego uśmiech w moją stronę.  Może Wiktoria ma rację…
- Już jestem! – usłyszałam jego głos. Wiktoria posłała mi jednoznaczne spojrzenie.
- Tu jest makaron.
- Chodź Wiks, pomożesz mi.
- Ok.
***

- Koniec. Która godzina?
- 22.15 . Całkiem niezły czas. – powiedział Kuba.
- Jejku już późno…
- Film włączony, dawaj to spaghetti! – usłyszałam głos Wiktorii dochodzący z salonu.
- Juuuż! – wzięłam miskę do ręki.
- Daj, ja ją wezmę. – powiedział Kuba.
- Jeśli chcesz.. – dałam mu miskę.
Uśmiechnął się. Może Wiktoria ma rację…
„Skoro jej tak powiedział, to raczej jasne!” – znowu moja podświadomość.. nie lubię jak się wtrąca. Ale teraz muszę ( z niechęcią ) przyznać jej rację.
- Idziesz? – spytał Kuba, patrząc się na mnie.
Jejku on na mnie czeka, a ja stoję jak głupia.
- No jasne, jasne. – powiedziałam rumieniąc się.
On tylko się uśmiechnął się… Ile my się znamy? 3 dni. To bardzo krótko… ale czas się nie liczy. Usiadłam na kanapie.
- Co oglądamy? – spytałam. Oby nie horror.
- Obejrzymy jakiś horror, proszęęęęęęę.. – powiedziała Wiki..
Kuba zaczął się śmiać.
- Dobrze wiesz, że nie lubię. – powiedziałam.
- Ale ja uwielbiaaaam!
- Dla mnie może być. Ostatnio było fajnie. – powiedział Kuba ciesząc się.
- Przegłosowane skarbie. – powiedziała Wiki. – Przykro mi.
- Super. – powiedziałam obrażonym głosem.
- No już się nie gniewaj. Chodź tu. – powiedział Kuba, odsłaniając koc, bym usiadła koło niego.
Usiadłam, a on mnie objął. Od kiedy jest taki śmiały? Wiktoria musi przyjeżdżać częściej, bo uwielbiam być w jego ramionach.
***
Jejku ten film jest okropny! Cały czas wtulam się do Kuby i zasłaniam oczy. Ten drań się ze mnie śmieje. O nieme, nieme fuu! Jej oko!! Nie… bleh.. nie mogę. Zamknęłam oczy. Znowu. Nie otworzę ich. Nie ma bata. Spać mi się chce.. ale nie zasnę… nie zasnę. Niee… no.. zasnęłam.
***

Obudziłam się w ramionach Kuby. Niósł mnie na górę.
- Będzie spać z Tobą, ok?
- No raczej. – odpowiedziała mi Wiktoria.
Przypomniało mi się jak znalazłam go wtedy w kuchni.. o nie.. Odłożył mnie na łóżko, a ja przyciągnęłam go do siebie, w taki sposób, że musiał się położyć.
- Mmm-mm.. – powiedziałam przecząc. – Z tobą.
- Oook… - powiedział zaskoczony Kuba.
Został tak obok mnie. Przytuliłam się do niego. Wiktoria wyszła. Poradzi sobie. I znowu zapadłam w sen.


________________________________________________________________________________

dziś dłuższy, a to dlatego, że nie będzie mnie przez tydzień, gdyż oddaję laptop do naprawy! : c więc następny wpis może dopiero w weekend. ;c
KOMENTOWAĆ I POLECAĆ INNYM! MOTYWUJCIE MNIE! xx
Kocham Was. ♥

środa, 13 marca 2013

VI


- To zdjęcie wypadło z szafki, gdy chowałam nutellę. – odpowiedziałam spokojnie.
- I dlatego stoisz i analizujesz to zdjęcie od 5 minut?
- Taaak… bo..- nie wiem co powiedzieć. – Bardzo ładna ta dziewczyna.
- Wiem. – kurwa. To jego dziewczyna. Super.  – Ale to, że jest ładna  nie uprawnia cię do grzebania w moich rzeczach. – jest wkurzony. Ja też zaczynam być. Przecież mu nie grzebałam w rzeczach!
- Przepraszam. Nie chciałam grzebać ci w rzeczach, po prostu to zdjęcie wypadło. Spojrzałam na nie i zaciekawiło mnie. Nic złego chyba nie zrobiłam. Po prostu…
- Co po prostu? – jejku to tylko zdjęcie, czemu on jest taki zdenerwowany?
- Się zdziwiłam.. nie mówiłeś, że masz dziewczynę – otworzył szerzej oczy - i po prostu uznałam, że jest śliczna i tak sobie na nią patrzyłam.. tak o, bez żadnego powodu. Mam tak. Jeśli widzę kogoś ładnego to się przyglądam.
- Ty myślisz, że to moja dziewczyna? – spytał zaskoczony. – myślisz, że pocałowałbym cię, gdybym miał dziewczynę? Spałbym w tobą w jednym łóżku?
- Nie… właśnie nie myślę tak.. i dlatego się zdziwiłam, ale to wszystko działo się po alkoholu.. wtedy człowiek nie panuje nad sobą…
- To NIE jest moja dziewczyna. To jest… po prostu.. moja.. – zobaczyłam, że łzy wzbierają się w jego oczach. Nie! Nie musi mi mówić.. już chciałam mu przerwać, ale nie zdązyłam – moja siostra. – No i dlaczego łzy? Spojrzałam na niego pytająco. – zmarła razem z moją mamą 2 lata temu. Dlatego opuściłem klasę.
Zamurowało mnie… nigdy bym nie sądziła, że usłyszę coś takiego.. Nie wiem co powiedzieć.
-Ktoś wdarł się do mieszkania, gdy z tatą byliśmy na meczu.. – głos mu się załamywał. Nie, błagam tylko nie płacz.. – Wiesz co jest najgorsze? Że gdyby nie ja.. gdybym nie chciał zostać jeszcze po autografy… wrócilibyśmy pół godziny wcześniej.. a wtedy jeszcze by żyły.. – i stało się. Całkiem się rozkleił. I mi nie wiele brakowało. Podeszłam i go przytuliłam.
- Nie płacz… proszę. Przepraszam. Ja nie sądziłam, że.. że..
- Nic się nie stało. – powiedział próbując się opanować.
- Chcesz obejrzeć jakiś film? Iść na spacer? Posłuchać muzyki?
- Hmm.. może lody?
- To tylko wezmę prysznic i pójdziemy. – no spójrz się na mnie.. no! Uśmiechnęłam się. Najżyczliwiej jak potrafiłam. Pocałowałam go w policzek i poszłam do łazienki.
Myjąc się cały czas myślałam o tym co usłyszałam. Jejku.. co by to było gdyby moja mama i rodzeństwo… nie. Nawet nie chcę o tym myśleć. Szybko wytarłam włosy. Zostawiłam mokre, jest gorąco na dworze, wyschną w 10 minut. Wyszłam z  łazienki już gotowa. Po.. wow po 15 minutach.
- Już? – spytał się odrywając od gazety.
 Ironia, ja nie zdążyłam przeczytać mojej przez 3 dni…
- Tak już. Możemy iść.
Wyszliśmy. Słońce świeciło, było ze 36 stopni. Kocham taką pogodę. A w Anglii to rzadkość. Często tu pada.. jest ciepło, ale nie ma słońca.
- Jakie są twoje ulubione lody? – spytał Kuba.
- Cytrynowe. A twoje?
- Truskawkowe.
- Co za oryginalność. – powiedziałam śmiejąc się.
- Odezwała się pani oryginalna!
- A może nie jestem?
- No nie wiem, nie wiee…
- Niks?! – ktoś mu przerwał. – Jejku właśnie miałem do ciebie dzwonić! – aa to Nick..
- O hej Nick, co tam?
- Szukamy dziennikarki do jednego programu w naszym radiu.
- Na serio? Jejku zawsze marzyłam o BBC Radio 1!
- No właśnie od razu pomyślałem o Tobie! – Spojrzałam na Kubę.
- Nick to jest Kuba. Kuba to Nick.
- Nick Grimshaw ?
- Tak. Nie wiedziałem, że jestem sławny.. – powiedział Nick śmiejąc się. – Miło mi cię poznać.
- Mi ciebie też.
- No i jak Niks, zainteresowana? Bo mam tylko 2 godziny na zgłoszenie. A na razie powiedziałam tylko tobie, bo nadajesz się.
- Jasne! Ale skąd wiedziałeś, że będę chętna?
Uśmiechnął się.
- Harry? – spytałam.
- Powiedział, że ma znajomą, która zawsze chciała pracować w BBC Radio. Nie mówił, że to ty. Dopiero gdy mu powiedziałem, że poszukuję dziennikarki powiedział, że to ty. Mogłaś mi powiedzieć, znalazłbym coś dla ciebie.
- Nie powiedziałam właśnie dlatego. Nie chcę żebyś załatwiał mi pracę.
- Dobra, do 16 masz mi wysłać CV i list motywacyjny.
- Ok, a która jest?
- 13.40. – powiedział Kuba.
- Ok. Dzięki wielkie Grim! Na pewno wyślę!
- Ok, nie ma za co. Miłego dnia. – uśmiechnął się i poszedł w swoją stronę.
- Znasz Nicka? Przez One Direction?
- Nie. Nicka poznałam kiedyś. Ale nie pamiętam w jakich okolicznościach.
- No i jesteśmy. – powiedziałam pokazując na lodziarnię.
Poszliśmy, zamówiliśmy, co chcieliśmy i wyszliśmy. Nie zdążyłam nawet spróbować mojego loda, bo jakiś głupi ptak na niego nasrał.
- Hahahhahahahahhhhahahahhahahahaaahhahahahahahahaha. – Kuba wybuchł śmiechem. – hhhahahahhahhahhahahahahhaahahahahahhaha..no nie mogę.
- Tak? To jest takie śmieszne?
- Nawet nie wiesz jak.
No i kupa ptaka przeszła z mojego loda, na jego.
- Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego co zrobiłaś…
- Bardzo dobrze zdaję sobie sprawę. I masz rację. To jest bardzo śmieszne.
- Tak?
- Nawet nie wiesz jak.- zacytowałam go.
Popatrzył się na mnie i.. wziął mnie na ręce i przewiesił przez ramię. Zareagowałam piskiem i śmiechem.
- Kuba odstaw mnie! Nie rób przedstawienia! – krzyczałam, śmiejąc się.
- Przykro mi, użytkownik jest poza zasięgiem, proszę spróbować później.
- Kuba, to nie jest śmieczne!
- To jest bardzo śmieszne. Nawet nie wiesz jak! – zatrzymał się i mnie puścił.
Pisnęłam i wpadłam do zimnej wody. Specjalnie zostałam pod wodą.
- Monika?! Ej! Nie żartuj sobie!
Nagle wyskoczyłam i wciągnęłam go do fontanny.
- No i teraz jest śmiesznie.
On się uśmiechnął. Ludzie się na nas patrzyli.
- Chodź, bo jeszcze straż miejska nas opieprzy. – powiedziałam.
- Chodźmy kupić drugie lody. Naprawdę chciałem je zjeść.
- Ok, chodźmy
Kupiliśmy te upragnione lody i nic się z nimi nie stało ( ALLELUJA!) Wróciłam do domu, na szczęście wszystko było na swoim miejscu. Wysłałam moje CV i list motywacyjny. Byłam zmęczona, w końcu krótko spałam, więc poszłam się zdrzemnąć.

***

Gdy się obudziłam było już ciemno. Usłyszałam jakiś hałas i uzmysłowiłam sobie, że to mnie obudziło. Tylko nie kolejna akcja z włamywaczem… Zeszłam po cichu na dół. Zauważyłam, że jakaś sylwetka chodzi po salonie.. o nie. Chciałam pójść po paralizator ( again) , ale się wywróciłam. Nieznana mi osoba zaczęła iść w moją stronę. SUPER.




chcę powiedzieć, że nie wiem kiedy będzie następny rozdział, bo nie wiem jak się wyrobię. Może będzie jutro lub w piątek lub dopiero w niedzielę. 
DZIĘKUJE ZA CZYTANIE! TO WIELE DLA MNIE ZNACZY. : )