niedziela, 17 marca 2013

VII


- NIESPODZANKAAA!!! – rozponałam głos Wiktorii. – Czemu tak leżysz?
- Jejku, wystraszyłaś mnie..
-No dzięki. – powiedziała zakładając ręce na biodra.
- No przepraszam.. – powiedział i mocno ją przytuliłam. – Co ty tu robisz? Normalnie rodzice by cię nie puścili.
- No właśnie… pokłóciłam się z nimi, dokładnie z mamą, tata wie gdzie jestem. Nie mam zamiaru się z nią męczyć. Myślałam, że pogodzili się na dobre, ale niee… ona musiała coś wymyślić..
- Spokojnie, wszystko będzie dobrze. – powiedziałam próbując ją pocieszyć.
- Przestań, nie wal mi tu takimi tekstami.. „ wszystko będzie dobrze” , „ będzie lepiej „ . Nie będzie. Niech oni się rozwiodą, będę miała spokój, zamieszkam z tatą gdzieś i będzie dobrze.
- Nie mów tak.. Jak tam Niall? – spytałam pragnąc zmienić temat.
- Ohhh Niall… jest coraz lepiej, ale boli mnie to, że nie możemy się na razie spotkać twarzą w twarz.
- Przyjeżdżają pojutrze.
- Wiem.. ale nie myśl, że dlatego tu jestem.
- Jesteś tu dlatego.
- No.. może troszkę. Ale głównie dla Ciebie. Stęskniłam się.
Hahahahah cała ona..
- Ja też. Strasznieeee. – powiedziałam przytulając ją.
- Daj mi coś jeść, głodna jestem.
- A to nowość. – powiedziałam śmiejąc się.
- Przestań! Co tam u Ciebie?
-A nic.. wszystko jak zawsze..
- Poznałaś kogoś! – jejku, ona mnie zna aż za dobrze.
- No…
I jak na zawołanie rozległ się dzwonek do drzwi. Wiktoria spojrzała na mnie pytająco. Nagle jej oczy się zaświeciły.
- Otworzę! – krzyknęła i zaczęła biec w stronę drzwi.
Kocham ją.
Poszłam w jej stronę, ale wolniejszym krokiem. Usłyszałam jak rozmawiają.
- A ty kim jesteś? – Wiktoria.
- Jaa? Znajomym. – odpowiedział Kuba. Słyszę, że jest zdezorientowany.
- Mam nadzieję, że nie podrywasz mojej dziewczyny. – powiedziała Wiktoria poważnym tonem.
Próbowałam się nie roześmiać.
- T-twojej dziewczyny? Monika to twoja dziewczyna?
- Taaaak. Nie wiedziałeś, że jest lesbijką?
- Yyy nie.. to jak jest zajęta to wpadnę kiedy indziej.
Dobra, koniec przedstawienia.
- O cześć Kuba. Widzę, że poznałeś już Wiktorię. – powiedziałam, śmiejąc się.
- Tak, może was zostawię same. – powiedział. Kurde, wziął to na serio.
- Może nie… lubię różne przygody.. – powiedziała Wiktoria. Zgromiłam ją wzrokiem. – A ty jesteś całkiem niezły. – zlustrowała go od góry do dołu. On się zaczerwienił.
- Wiki, już wystarczy. – powiedziałam.
On patrzył się na nas z wielkimi oczami. Ona złapała mnie za tyłek. Hahahahha, co za idiotka.
- To jest moje. – powiedziała patrząc na niego groźnym wzrokiem.
Nie wytrzymałam. Wybuchłam śmiechem. Ona zaraz po mnie.
- Wybacz… już nie mogłam… hahhaha. – powiedziała Wiki.
Kuba stał osłupiały.
- Wybacz Kuba, proszę Wiktorii. Lubi wrabiać ludzi. – powiedziałam powstrzymując śmiech.
On nadal nic nie mówił.
- No powiedz coś. – powiedziała Wiktoria. – Mam nadzieję, że nie jesteś zły.
On nadal stał z poważną miną. Super.
- Kuba. Proszę, powiedz coś.
Nic nie dało. Nie wiem co się dzieje. Nagle Wiktoria dała mu kuksańca w bok. Zgiął się.
- A to za co?! – krzyknął.
- Sprawdzałam czy żyjesz. – W.
- No nie wiem czy to był dobry wybór. – K.
- Dlaczego? – W.
- Bo teraz mam ochotę uderzyć ciebie. – K.
Otworzyłam szeroko oczy. Wiktoria też.
- Spokojnieeee… nie aż tak! Nie mówiłem poważnie.
Wypuściłam powietrze z płuc. Nawet nie zauważyłam, że wstrzymuję powietrze.
- Ale może masz łaskotki.
Wiktoria odruchowo zakryła szyję.
- O taaak. – powiedziałam.
Kuba uśmiechnął się w ten swój chytry sposób.
- Lepiej uciekaj.
Wiktoria zaczęła uciekać, a Kuba rzucił się w pościg. Zamknęłam drzwi. Jakby to było coś normalnego. Wika go polubi. Ciekawe.. i zaczęłam się zastanawiać czy ja go kocham… Nie.. za wcześnie. Jednak coś czuję, że tak. Nie jestem z tego zadowolona. On może nic do mnie nie czuć. Usłyszałam pisk. Złapał ją. Biedna ona. Poszłam przygotować ulubioną sałatkę Wiktorii. Sałata, serek wiejski, parówka…
- Ooooo moja sałatka. – powiedziała Wiktoria podchodząc do mnie. Była cała czerwona na twarzy.
- O, akurat zgłodniałem. – powiedział Kuba, także czerwony.
Ja się tylko uśmiechnęłam.
- Nawet nie wiesz jak ona dobrze gotuje. – powiedziała Wiki.
- No nie miałem okazji sprawdzić.
- Robi najlepsze omlety na świecie.
- Bez przesady. – powiedziałam.
- Co bez przesady?! Pamiętasz jak mój tata chciał wszystko zjeść?
- No twój tata, to zjadłby wszystko. – powiedziałam, śmiejąc się.
- Haha, to prawda. – powiedziała też się śmiejąc.
- I gotowe. – powiedziałam podając miskę z sałatką Wiktorii.
- Dzięki. – powiedziała i wzięła sobie widelec.
- A ty co chcesz? – spytałam Kuby.
- Ona to wszystko zje sama? – spytał ze zdziwieniem.
- Jakiś problem? – powiedziała Wiktoria z pełną buzią.
- Tak, owszem. A ty czego chcesz?
- Hmm… omlety.
- ile?
-3.
-Ok.
- Dziękuję. – dał mi buziaka w policzek.
Nie pokazałam zdziwienia. Ale byłam bardzooo zdziwiona.
Po 10 minutach omlety były gotowe.
- Smacznego. – powiedziałam dając Kubie talerz z omletami.
-  A przyniesiesz mi sok? – spytał Kuba.
- A mi wodę? – wtrąciła Wiktoria.
Poszłam do kuchni. Założyłam fartuch, wzięłam tacę, postawiłam na niej szklankę z wodą i szklankę z sokiem. Weszłam tak do jadalni.
- Czy życzą sobie państwo coś jeszcze?
- A co pani poleca? – spytała Wiki.
- Mamy zestaw dla par, SPAGHETTI! – odpowiedziałam.
- Hmm… lubię spaghetti, a ty Kuba? – spytała Wiki.
- Bardzo!
- Przykro mi, ale wyszedł już makaron. – powiedziałam smutnym głosem.
- Ja mogę skoczyć do sklepu.
- Chce ci się? – spytałam z niedowierzaniem.
- Jasne. – wstał. – Zaraz wrócę.
- Ok.
I wyszedł. Nie spodziewałabym się. Może Wiki mu się spodobała?
- Nie, nie spodobałam mu się. – powiedziała odgadując moje myśli. – On jest w tobie zakochany po uszy. To po nim widać.
- Niee.. za krótko się znamy.
- Dobrze wiesz, że tak jest, przestań zaprzeczać.
- Jejkkuuu… nie wiem Wiki, nie wieem…
- Ale ja wiem..
- TY COŚ WIESZ! Co ci powiedział?
- Mii…? Nic..
- Mów!
- No powiedział… że stał tak, bo próbował nie dopuścić do siebie myśli, że mogłabyś być z kimś inny.
- Łżesz. Podle łżesz.
- Wcale nie. – podniosła ręce w geście obronnym.
- Czy ty nie widzisz jak on na ciebie patrzy?
- Nie.
- No to jak przyjdzie ,to zauważ.
Nagle moje myśli zaczynają biec tak bardzo szybko. Przypominam sobie każdy jego uśmiech w moją stronę.  Może Wiktoria ma rację…
- Już jestem! – usłyszałam jego głos. Wiktoria posłała mi jednoznaczne spojrzenie.
- Tu jest makaron.
- Chodź Wiks, pomożesz mi.
- Ok.
***

- Koniec. Która godzina?
- 22.15 . Całkiem niezły czas. – powiedział Kuba.
- Jejku już późno…
- Film włączony, dawaj to spaghetti! – usłyszałam głos Wiktorii dochodzący z salonu.
- Juuuż! – wzięłam miskę do ręki.
- Daj, ja ją wezmę. – powiedział Kuba.
- Jeśli chcesz.. – dałam mu miskę.
Uśmiechnął się. Może Wiktoria ma rację…
„Skoro jej tak powiedział, to raczej jasne!” – znowu moja podświadomość.. nie lubię jak się wtrąca. Ale teraz muszę ( z niechęcią ) przyznać jej rację.
- Idziesz? – spytał Kuba, patrząc się na mnie.
Jejku on na mnie czeka, a ja stoję jak głupia.
- No jasne, jasne. – powiedziałam rumieniąc się.
On tylko się uśmiechnął się… Ile my się znamy? 3 dni. To bardzo krótko… ale czas się nie liczy. Usiadłam na kanapie.
- Co oglądamy? – spytałam. Oby nie horror.
- Obejrzymy jakiś horror, proszęęęęęęę.. – powiedziała Wiki..
Kuba zaczął się śmiać.
- Dobrze wiesz, że nie lubię. – powiedziałam.
- Ale ja uwielbiaaaam!
- Dla mnie może być. Ostatnio było fajnie. – powiedział Kuba ciesząc się.
- Przegłosowane skarbie. – powiedziała Wiki. – Przykro mi.
- Super. – powiedziałam obrażonym głosem.
- No już się nie gniewaj. Chodź tu. – powiedział Kuba, odsłaniając koc, bym usiadła koło niego.
Usiadłam, a on mnie objął. Od kiedy jest taki śmiały? Wiktoria musi przyjeżdżać częściej, bo uwielbiam być w jego ramionach.
***
Jejku ten film jest okropny! Cały czas wtulam się do Kuby i zasłaniam oczy. Ten drań się ze mnie śmieje. O nieme, nieme fuu! Jej oko!! Nie… bleh.. nie mogę. Zamknęłam oczy. Znowu. Nie otworzę ich. Nie ma bata. Spać mi się chce.. ale nie zasnę… nie zasnę. Niee… no.. zasnęłam.
***

Obudziłam się w ramionach Kuby. Niósł mnie na górę.
- Będzie spać z Tobą, ok?
- No raczej. – odpowiedziała mi Wiktoria.
Przypomniało mi się jak znalazłam go wtedy w kuchni.. o nie.. Odłożył mnie na łóżko, a ja przyciągnęłam go do siebie, w taki sposób, że musiał się położyć.
- Mmm-mm.. – powiedziałam przecząc. – Z tobą.
- Oook… - powiedział zaskoczony Kuba.
Został tak obok mnie. Przytuliłam się do niego. Wiktoria wyszła. Poradzi sobie. I znowu zapadłam w sen.


________________________________________________________________________________

dziś dłuższy, a to dlatego, że nie będzie mnie przez tydzień, gdyż oddaję laptop do naprawy! : c więc następny wpis może dopiero w weekend. ;c
KOMENTOWAĆ I POLECAĆ INNYM! MOTYWUJCIE MNIE! xx
Kocham Was. ♥

5 komentarzy:

  1. Fajny rozdział,im dłuższe tym lepsze :D
    oooo :c Ja bym tak nie przeżyła bez kompa ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tu myślałam, że jakiś koleś wyskoczy :( ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajowo! Zapraszam do mnie na http://deffy-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń